Kobieca Perspektywa

PRÓBKI

Ultranawilżający balsam do ciała od LAGENKO. Poznajmy moc kolagenu.

lagenko, darmowe_próbki.jpg

Ponad tydzień temu, zwróciłam się do firmy Lagenko [ KLIK ] z prośbą o możliwość przetestowania ich produktów. Zaskoczyła mnie szybka reakcja w postaci odpowiedzi, a jeszcze bardziej paczuszka, którą odebrałam zaledwie kilka dni później. Do przetestowania otrzymałam ultranawilżający balsam kolagenowy do ciała, a dokładniej trzy małe słoiczki z kremem. 

DSCN2809.JPG

Zawsze kiedy otrzymuję więcej niż jedną próbkę tego samego produktu, dzielę się z inną osobą, aby stworzyć możliwie najrzetelniejszą recenzję. Tym razem padło na moją mamę, która jak mało kto, zna się na nawilżaczach i składzie kosmetyków.

Zacznę od zapachu, który jest nienachalny, lekko słodkawy i praktycznie niewyczuwalny co moim zdaniem jest na plus, bo daje obietnicę, że kosmetyk nie jest nafaszerowany zbędną chemią. Konsystencja dość ciężka, ale tylko pozornie, bowiem lekko rozsmarowuje się na skórze i daje uczucie nawilżenia, szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia tłustości. Już wielokrotnie wspominałam, że skórę mam wyjątkowo suchą i skłonną do podrażnień i często na tej podstawie wystawiam opinię. Niespełna jeden słoiczek wystarczył na dopieszczenie nogi, toteż wydaje się być wydajny, w lewą wklepałam inny balsam z sieciówki dla porównania. Nie wystąpiło żadne zaczerwienienie, ani krostki także alergicy mogą sięgnąć spokojnie po ten balsam. Skóra faktycznie zachowała swoją delikatność przez kilka godzin, pozostała nawilżona, przyjemna w dotyku i w porównaniu do trzy razy tańszego kremu, balsam kolagenowy wypadł rewelacyjnie. Trudno mi jednak powiedzieć, czy jest to autentyczny efekt nawilżenia, ponieważ dopiero po kilku tygodniach stosowania z ręką na sercu mogłabym orzec, że nie jest to złudzenie, ale przy kontakcie jednorazowym spełnił swoją funkcję całkowicie i głęboko wierzę, że posiada wszystkie właściwości, o jakich informuje producent:

D-pantenol – inaczej witamina B5, czyli kwas pantotenowy, który jest naturalnym składnikiem występującym w skórze i włosach, niezbędnym do ich prawidłowego formowania się. Zmniejsza utratę wody, stymuluje podziały komórkowe, przez co działa gojąco i regenerująco. Zalecany również przy gojeniu blizn, drobnych ran.

Kwas hialuronowy – występuje w organizmie ludzkim przez co jest bezpieczny i łatwo przyswajany. To wodny rezerwuar nawilżający skórę od środka. Zdolny jest do wiązania nawet do 4 tysięcy razy więcej wody niż sam waży, dlatego w kosmetologii uznawany jest za jeden z najwartościowszych składników nawilżających. Wnika w najgłębsze warstwy skóry, sprawia, że pozostałe składniki balsamu są lepiej przyswajalne. Sam kwas przyspiesza regeneracje skóry, poprawia jej jędrność i elastyczność, wypełnia zmarszczki.

Alantoina- Badania wykazały, że alantoina doskonale goi, zapobiega powstawaniom strupów i zgrubień. Przynosi natychmiastową ulgę, działa kojąco. Pomaga również w zachowaniu naturalnej wilgotności skóry, tworząc na jej powierzchni naturalną barierę, która zapobiega utracie wody, pozostawia skórę miękką i miłą w dotyku.

Olej ze słodkich migdałów - należy do najstarszych olejów kosmetycznych, stosowany jeszcze w czasach Kleopatry. Jego głównym składnikiem są witaminy A, D, E, dzięki czemu intensywnie nawilża, zmiękcza i wygładza, jest zatem używany do pielęgnacji skóry wrażliwej, suchej, a nawet skłonnej do podrażnień.

 Masło Shea – stosowane jest w pielęgnacji skóry od wieków, posiada niezwykle wysoką zawartość witaminy A, E i F, które zapewniają skórze gładkość, jędrność i odpowiednie nawilżenie. Masło dodatkowo zawiera naturalne przeciwutleniacze, które opóźniają zachodzące w skórze procesy starzenia. Chroni również przed negatywnym szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych – nadmiernym promieniowaniem słonecznym, mrozem, zanieczyszczeniami, związkami chemicznymi.

Moja mama było nieco mniej przychylna. Całkowicie zgodziła się ze mną co do powyższego opisu, jednak uznała, że cena 157zł za 300 ml jest wygórowana, a skład chociaż nie najgorszy, to do kilku konserwantów ma zastrzeżenia. Natomiast stwierdziła, że świetnie spisał się na twarzy i utrzymał podkład przez cały dzień w idealnym stanie, nie dając poczucia ciężkości, a wręcz przeciwnie.

DSCN2823.JPG

Skład, Inci:
Agua, Caprylic/Capric Triglyceride, Pentaerythrityl Tetraisotearate, Glycerin, Urea, Prunus Amygdalus Dulcis, Butyrospermum Parkii Butter, Dimethicone, Glyceryl Stearate Citrate, Myristyl Lactate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Squalane, Collagen, Lactic Acid, Salvia Sclarea (Clary) Extract, Curculigo Orchioides Root Extract, Sodium Hyaluronate, Propanediol, Sodium PCA, Glucose, Glutamic Acid, Lysine, Glycine, Elastin, Caprylyl Glycol, Sodium Polyacrylate, Allantoin, Panthenol, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Triethanoloamine, DMDM Hydantoin, Parfum.

Reasumując- Ultranawilżający balsam kolagenowy do ciała COLWAY zasłużył na pochwałę. Jestem skuszona opisem, zadowolona z próbek, toteż postanawiam zamówić produkt i wypróbować jego moc, za jakiś czas powrócę do tematu. 

Więcej na stronie producenta [ KLIK ]

A Ty co sądzisz o tym balsamie?